Sposób na cabrio... - BMW E30 Adriana (BMW trends)
Chcąc sprawić sobie
niewielkim kosztem tylnonapędowy kabriolet, nie trzeba daleko szukać. Rynek
samochodów używanych zalany jest pełnoletnimi „trójkami”, które aż proszą się o
zmianę właściciela...
E30 Cabrio Adriana
Mając w kieszeni
kilka tysięcy złotych, można z powodzeniem kupić dość mocno wysłużony
egzemplarz. Naturalnie zaraz po zakupie należy liczyć się z kosztami
dorównującymi wartości auta przeznaczonymi na doprowadzenie go do stanu
używalności. Tych wytrwałych i cierpliwych taka koncepcja nie powinna
odstraszać. Końcowy efekt odbudowy zazwyczaj wynagradza wszelkie bóle i
cierpienia. Z jedną z osób, która zdecydowała się na długotrwały proces
przebudowy, zdecydowaliśmy się spotkać. Adrian swój okaz nabył całkowicie
zwyczajnie. Czarne BMW wypatrzył przy udziale kolegów ze stowarzyszenia
BEEMKA-CLUB. Na początku niczym szczególnym się nie wyróżniało. Standardowy
silnik 1.8 nie grzeszący mocą i trwałością, jednak w połączeniu z dość bogatym
wyposażeniem mógł uchodzić za ciekawą bazę do gruntownych modyfikacji. I
rzeczywiście to niepozorne auto skrywa w sobie rogatą duszę rodem z fabrycznego
tunera bawarskiego producenta. Z zewnątrz trudno rozpoznać co to właściwie za
model. Kosmetyczne zabiegi niczego nie próbują udawać, podkreślają jedynie
klasyczną urodę E30. W przedniej części zamontowano jedynie lampy Black Hella,
co przy zainstalowanych ksenonowych światłach udanie kontrastuje z ciemnym
nadwoziem. Pozostałe widoczne elementy, to oryginalny pakiet stylizacyjny M-
Technik II. Przedni, tylny zderzak, nakładki na progi i lusterka z wyczynowej
wersji zdecydowanie nadają wyrazisty ton nie oszpecając klasycznej sylwetki.
Wisienką na torcie są tutaj aluminiowe, skręcane trzyczęściowe felgi BBS RS.
Ich kultowy już deseń idealnie wpasował się w kanciaste kształty i czarną
kolorystykę pełnoletniej „beemki”. Żeby dopełnić formalności, naciągnięto na
nie niskoprofilowe opony w rozmiarze 8.5x17’’ 225/40R17 i odpowiednio z tyłu
nieco szerzej 9.5x17’’ 245/35ZR17. Nawiązanie do M3 zobowiązuje, dlatego Adrian
postanowił pod maską umieścić jednostkę z BMW E39. I żeby nikt nie miał
wątpliwości, nie jest to klasyczna, ani popularna rzędowa „szóstka”. To sport w
najczystszej postaci. 3.3
litra generujące 280 KM przy 6200 obr/min i 335 Nm przy 4500
obr/min mówi samo za siebie. Ten silnik sygnowany emblematem Alpina czyni z
niewielkiej „trójki” prawdziwego demona. Jazda bokiem na trzecim, czwartym
biegu to ledwie wyczuwalny wysiłek. Jednak wykorzystanie tych imponujących
parametrów było możliwe tylko dzięki przekonstruowaniu i wzmocnieniu układu
jezdnego. Przy seryjnych nastawach zawieszenia i przeniesienia napędu, BMW nie
dawało sobie rady z blisko 300- konnym potworem. Dlatego młody pasjonat zabrał
się do dzieła i powoli kompletował niezbędne elementy. Aby poprawić prowadzenie
zakupił sportowe zawieszenie oparte na dodatkowo utwardzonych amortyzatorach
Bilstein B8, zaś pozostałe komponenty wraz z hamulcami pochodzą z E30 M3. Aby
ułatwić sobie trudną sztukę driftingu, z tyłu zadomowił się most ze „szperą” o
przełożeniu 3.25. Na tym właściwie można by zakończyć modernizację sportowego
bolidu, jednak wciąż brakowało kropki nad i. Dlatego kolejne zmiany następowały
błyskawicznie. Wraz z silnikiem, pojawiła się mocna, 6- stopniowa skrzynia
biegów z Alpiny E36 3.2, układ wydechowy wykonano od podstaw ze stali
nierdzewnej zakańczając go tłumikiem końcowym również z Alpiny z o generację
młodszej „trójki”. Na przednich kielichach zagościła aluminiowa rozpórka
Hartge, która wypolerowano na wysoki połysk aby błyszczeć na konkursach „Show
and shine”. Dzięki temu pod maską panuje typowy, niemiecki porządek
gwarantujący zapierający dech w piersiach po otwarciu przedniej klapy. Równie
ciekawie jest we wnętrzu. Tutaj jednak wściekle czerwone umaszczenie emanuje
ordynarną krzykliwością. Niemniej standardowe szare plastiki powiewające nudą
ustąpiły miejsca barwie o wysokiej temperaturze. Kolor tapicerki jednoznacznie
kojarzy się z płachtą na byka szykującego się do ataku. Podobnie jest z tą
„beemką”- w każdej chwili wyraża gotowość do agresywnego manewru. Zatapiając
się w głęboko profilowane fotele, można odczuć pozytywne zjawisko jedności z
samochodem. Mocne trzymanie boczne pewnie otulające ciało kierowcy, niewielka sportowa
kierownica Dino obszyta skórą i logo Alpina na drążku zmiany biegów,
jednoznacznie wskazują na przeznaczenie tego wozu. Jednak warto także nadmienić
o komfortowych właściwościach własności Adriana. Na pokładzie odnajdziemy wiele
składników podnoszących wygodę podróżowania, co udanie łączy wyczynowy sport z
odrobiną luksusu. W latach 80- taki mezalians był nie do zaakceptowania.
Podgrzewane fotele, elektrycznie sterowane szyby, wspomaganie kierownicy to
tylko nieliczne elementy wyposażenia podnoszącego komfort. Dziś to może i jest
standard, ale w ubiegłej dekadzie równie wyszukane udogodnienia towarzyszyły
jedynie prestiżowym limuzynom.
Reasumując warto
potwierdzić wyjątkowy urok prezentowanej „trójki” szerokim uznaniem w
środowisku maniaków BMW i licznymi zaszczytnymi miejscami w konkursach na
najładniejsze auta zlotów. Istotne, że modyfikacji dokonano z poczuciem dobrego
smaku i dyskretnego stylu.