2 VW Passaty - Bordo Andrzeja i Czarny Krzyśka
1.jpg 10.jpg 11.jpg 12.jpg
13.jpg 14.jpg 15.jpg 16.jpg
2.jpg 3.jpg 4.jpg 5.jpg
6.jpg 7.jpg 8.jpg 9.jpg




OPIS PASSATÓW ZNAJDZIECIE W MARCOWYM NUMERZE VWtrends

www.trends.com.pl



SZYK I STYL...


Nie do każdego samochodu pasują spojlery, poszerzone błotniki i kubełkowe fotele. Przerabiając niektóre auta należy wykazać się umiarem i umiejętnością wyczucia pewnej granicy w modyfikacjach, której nie należy przekraczać.


    Do takich samochodów należy z pewnością VW Passat. Ta limuzyna klasy średniej jako model VW została zaprezentowana w 1973 roku jako model B1. Produkowano go do roku 1981, kiedy to światło dzienne ujrzał kolejny Passat B2, czyli zaraz po premierze w październiku 1980r. Jego produkcja trwała do '87r. Rok później w salonach pojawił się model B3, którego produkcja trwała pięć lat, a po nim B4 sprzedawany w latach 1993-1997. W sierpniu 1996r. pojawił się kolejny już model B5 o oznaczenie wewnętrznym VW - 3B. Zdecydowanie poprawiono i unowocześniono bryłę nadwozia. Tak jak wcześniej - karoseria występowała w wersji sedan i kombi.. Zastosowano montowane wzdłużnie silniki benzynowe: 1,6l (101 KM), 1,8l (125 KM), 1,8l T (150 KM), VR5 2,3l (150/170 KM) i VR6 2,8l (193KM) oraz turbo diesle: 1,9l (90, 110 z pompą rotacyjną) oraz TDi 115KM na pompowtryskiwaczach. W listopadzie 2000 roku VW wykonał lifting wersji B5 (ozn. wewn. 3BG). Zmiany dotyczyły głównie pasa przedniego i tyłu nadwozia oraz kilku elementów wnętrza. Użyto silników benzynowych: 1,6l (101 KM), 2,0l (115 KM oraz 130KM), 1,8l T (150 KM), VR5 2,3l (170 KM), V6 2,8l (193 KM) oraz turbodiesle: 1,9l TDI (101, 130 KM na pompowtryskiwaczach), 2,0l TDI (136KM, również na pompowtryskiwaczach), V6 2,5l TDI (150 KM na pompie wtryskowej). Więcej o historii Passata opisywaliśmy w numerze 1(6) 2007. Teraz chcemy przedstawić Wam dwa samochody poddane prywatnemu tuningowi. Nie bójcie się jednak, gdyż właściciele wiedząc z jakim autem mają do czynienia nie poszli w złym kierunku, więc zmiany są delikatne i wyważone, ale zapewne wyróżniają prezentowane VW od seryjnych odpowiedników.

Bordowy "Passek" Andrzeja:
    Niejeden z nas chciałby, by pierwszym jego samochodem był VW Passat. Tak właśnie było w przypadku Andrzeja. VW wpadł w jego ręce w spadku po rodzicach. Był to model B5 z 1997 roku z silnikiem o pojemności 1.6 l i mocy 100KM. "Endrju" używał go do jazdy na co dzień, jak każdy "normalny" człowiek. Samochód niczym się nie wyróżniał - ot po prostu zwykły Passat. Niestety silnik naszego VW był jakimś felernym egzemplarzem, bo często lądował u mechanika, aż w końcu praktycznie wyzionął ducha. Typowy Polak w takim wypadku daje do prasy i na serwis aukcyjny ogłoszenie o sprzedaży auta, ale nie w tym wypadku. Andrzej tak zżył się ze swoim samochodem, iż zadecydował o zmianie silnika. Przemyślał jednak wszelkie za i przeciw i stwierdził, że bezsensowny będzie montaż tego samego, dość małego jak na ten samochód, silnika 1600cm3. Wybrano bardziej ambitną drogę i jednostkę napędową. Zlecił znajomemu dostawcy używanych aut zza granicy, aby rozejrzał się dla niego za turbo - dieslem nowej generacji. Długo czekać nie musiał, bo już po miesiącu w przydomowym garażu pojawił się znany i lubiany 1.9 TDi o mocy 115 koni mechanicznych z automatyczną skrzynią biegów. SWAP okazał się trudniejsza i bardziej czasochłonna niż szacowano. Rozgrzebano auto praktycznie do gołej blachy. Oprócz wszystkiego co pod maską trzeba było wymienić cała instalację, bak z pompą oraz dołożyć system ESP i masę czujników. Po nieprzespanych nocach końcu nowe serce "zabiło" pod maską.
    Równocześnie "Endrju" zaczął łapać bakcyla tuningowego. Już nie patrzył na swój pojazd jak na maszynę do transportu z punku "A" do punku "B". Najpierw od kolegów, później poprzez Internet i czasopisma zaczęło docierać do niego, że niekoniecznie Passat musi być zwykłym nudnym samochodem zza Odry. Na szczęście napatrzył się na dobrą zachodniopomorską szkołę tuningu wywołaną po części bliskością naszych zachodnich sąsiadów. W tym rejonie niemiecki styl był i jest bardzo popularny. Obok zmian stylistycznych Andrzeja zafascynowały modyfikacje mechaniczne. Chciał podjąć próbę wzmocnienia silnika i złamania bariery 200KM. Zasięgnął informacji i okazało się, że "stopiętnastka" ma słaby dół i słabsze korby. Pomyślał wtedy o silniku z troszkę większym potencjałem już na starcie. Padła kolejna karkołomna decyzja o zmianie "serducha"! Było jednak znacznie prościej niż za pierwszym razem, gdyż SWAP z TDi 115 KM na TDi 130 KM ograniczał się do zmiany silnika ze skrzynią, a większość podzespołów była ta sama. W VW zagościł kolejny diesel ze skrzynią manualna 6-biegową. Jednostka napędowa mimo, że dużo żwawsza, nie miała zostać w pełni seryjna. Na początek został założony duży intercooler dla polepszenia wychładzania silnika, w którym to zmieniono nieco elektronikę sterującą. Zabiegi zmiany programu sterującego i kilku innych detali zajęła się profesjonalna firma TUNE-UP z Gdańska. Po tym zabiegu hamownia wykazała moc oscylującą w granicach 170KM i 400Nm. Oczywiście jak zapewnia Andrzej to dopiero początek i są ambitniejsze plany. Trzeba jednak przyznać, że 170-cio konny silnik i tak ładnie rozpędza masywną "budę" VW.
    Gdy prace z silnikiem zostały na dana chwilę ukończone zdecydowano się na lekki usztywnienie karoserii. Została zamontowana markowa rozpórka kielichów firmy Wiechers. Lepiej przyspieszające auto osiągało szybciej większe prędkości, z których trzeba było je skutecznie wyhamować. Z pomocą przyszły nawiercane tarcze hamulcowe Zimmerman. Do tego wymieniono płyn hamulcowy na odpowiednik Motula oraz klocki z serii EBC Green Staff. Te elementy częściowo przysłaniają alufelgi i to nie byle jakie bo "dziewiętnastki" pochodzące od Audi A8 o szerokości 8,5 cala. Zostały one wierzchnio spolerowane i naciągnięto na nie opony 215/35 R19. Felgi dodatkowo wysunięto na zewnątrz poprzez dystanse H&R o szerokości 2,5 cm z tyłu i 1,5 cm z przodu. Aby koła szczelnie wypełniły nadkola, a przede wszystkim aby auto lepiej trzymało się drogi Andrzej zainwestował z zawieszenie gwintowane sprawdzonej firmy Eibach model Pro Street S, które obecnie ustawione jest na około -10cm.
    W ten sposób zmodyfikowany Passat prezentował się dobrze, ale miał jeszcze lepiej. Aby podkreślić elegancje i prestiż zakupiono listwy chromowane z modelu highline po liftingu. Zderzaki oraz tylna klapa zostały delikatnie przerobione według własnego projektu. Zderzaki wygładzono zdejmując listwy i zalewając rowki po nich plastykiem. Zamaskowano również w podobny sposób łączenia dokładek, przez co zderzaki wyglądają masywniej. W klapie bagażnika zaspawano znaczek i przymrużono wnękę na tablicę rejestracyjną. Cały samochód pozbawiony jest oznaczeń, brak również logo na grillu firmy Mattig. Przednie gładkie kierunkowskazy posiadają srebrne żarówki aby nie powodowały pomarańczowej poświaty w kloszu kiedy są zgaszone. Większą modyfikację przeszły reflektory. Soczewki bi-ksenonowe "Endrju" postanowił zaadaptować z Audi A6. Rzadko spotyka się jednak przy przeróbce lamp na ksenonowe, aby ktoś montował system poziomowania, czy spryskiwacze. Dbałość o szczegóły sprawiła, ze tutaj mamy oba systemy. Na tym szyling zewnętrzny został zakończony.
    Prawdziwa rewolucja miała miejsce we wnętrzu. Tapicerkę wymieniono na połączenie skóry z alcantarą z wersji highline. Samochód został doposażony we wszystkie możliwe dodatki jakie VW montował w Passatach z tych lat - na przykład taki detal jak lampka oświetleniowa od modelu W8. Sporo zainwestowano w car-audio, a właściwie można to nazwać car-audio-video. Pasażerowie tylnej kanapy mają do dyspozycji w zagłówkach przednich foteli dwa monitory podłączone do tunera telewizyjnego i odtwarzacza DVD. Z przodu wbudowano nawigację z dużym wyświetlaczem, do której również doprowadzony został sygnał z odtwarzacza DVD i tunera TV. Dobrej jakości oryginalny sprzęt audio pozostawiono bez większych modyfikacji, zakupiono jednak subwoofer dużej mocy.
    Bordowy Passat z 1997 roku po modyfikacjach posiada lepsze wyposażenie niż niejeden model lat 2001 wzwyż. Przeróbki nie zakłóciły pięknej linii limuzyny, a jedynie lekko ją podkreśliły oraz dodały agresywności i prestiżu. W środku nie pogardziłby wyposażeniem nawet wybredny polityk, który mógłby oglądać obrady sejmu na żywo w trzech monitorach. Do tego plany na kolejny sezon są równie ambitne. Zmiana koloru i pneumatyczne zawieszeni to dopiero przedsmak tego co szykuje Andrzej.

Czarny Passat Krzyśka:
    Drugi z opisywanych VW to również model B5, ale po kuracji odmładzającej, czyli po liftingu - B5 FL. Krzysiek od zawsze miał zamiłowanie do sporych samochodów. Po sprzedaży Vectry przymierzał się do auta z koncernu VAG. Miał dylemat pomiędzy Passatem a Audi A4, jednak długie poszukiwania na rynku wtórnym tych modeli to było jak szukanie igły w stogu siana. Przebiegi były często zaniżane, a stan techniczny niezgodny z ogłoszeniem. Historia lubi się jednak powtarzać, więc i w tym przypadku tak jakoś wypadło. Krzysiek, podobnie jak Andrzej, nabył Passata od swojego ojca w 2006 roku. Nabyty został wcześniej przez rodzinę w salonie i pochodził z roku 2002. Pewne w tym momencie było, że przebieg jest oryginalny, a auto jest w 100% bezwypadkowe. Taki zakup był zdecydowanie pewniejszy od auta z komisu bądź ogłoszenia, a jak znam życie to syn u ojca nie przepłacił.
    Wizję na przebudowę "Passka" Krzysiek miał już na długo przed tym, jak trafił w jego ręce. Zaowocowało to tym, że jeszcze zanim odkupił samochód po ojcu miał już zakupione sportowe zawieszenie i to nie byle jakie. Właściciel chciał mieć bowiem pełną kontrolę nam wysokością samochodu. Obawy przez zwykłym zawieszeniem sportowym bez możliwości regulacji, gdzie jak okaże się za nisko to będzie za nisko i nie da się tego zmienić, spowodowały zakup "gwintu" znanej i lubianej firmy KW. Krzyśka wizja wywodziła się z delikatnej niemieckiej szkoły tuningu. Porządne zawieszenie już czekało na montaż, trzeba było zająć się poszukiwaniem odpowiedniego "koła". Wybór nie był trudny, gdyz od dłuższego czasu upatrzone były alufelgi z Audi S4 w rozmiarze 18cali z oponami 225/40 Dunlop SP Sport. Tyle, że nie ograniczono się do założenia seryjnych felg na auto. Dla odróżnienia i nadania autu jeszcze bardziej ciemnego klimatu pomalowane je proszkowo na czarny kolor, a wizerunek ten potęgują przyciemnione szyby. Ukoronowaniem zmian w pierwszym sezonie było zakupienie grilla bez znaczka firmy FK.
    Gdy zewnętrzny "styling" został chwilowo ukończony postanowiono wzbogacić "nieco" wnętrze. Seryjny ster zastąpiła znacznie poręczniejsza mała sportowa kierownica Raid o średnicy 32cm. Nie zrezygnowano tym samym z poduszki powietrznej, gdyż kierownica ją posiada. Krzyśkowi owy unikat pozostał jeszcze z poprzedniego samochodu. Zakupiono tylko adapter i obszyto ją nową skóra i alcantarą. Zachowanie godne podziwu - tuning nie jest robiony kosztem bezpieczeństwa! Seryjne radio zastąpiono modelem Alipne CDA 9815 oraz wzbogacono o wzmacniacz i subwoofer Axton.
    Nie wspomniałem jeszcze o silniku, który tak jak i w Passacie Andrzeja i tutaj jest dieslem. W tym przypadku był to jednak standardowy silnik, więc obyło się bez kosztowanej i czasochłonnej przekładki. 130-sto konny motor zapewniał przyzwoite osiągi, ale apetyt rośnie w miarę jedzenia. Podatny na modyfikacje silnik szybko trafiło do speców od chip-tuningu w Warszawie. W firmie Unitronic moc wzrosła do 160KM i 385Nm. W takiej specyfikacji VW pojechał na VW Manie 2006, gdzie wzbudził zainteresowanie wielu VW-maniaków, a jak zapewniał Krzysiek to nie był jeszcze koniec…
    Nowy rok to nowy etap prac nad samochodem. Zaraz po zimie na lusterka nałożono chromowane nakładki In.Pro. Najważniejsze jednak dla posiadacza było wzmocnienie hamulców. Mocniejszy silnik trzeba było skuteczniej wyhamowywać. Wymiana płynu hamulcowego na lepszy i montaż klocków EBC miały okazać się wybawieniem z sytuacji. Tak jednak się nie stało, bo hamulce nadal spisywały się "średnio". Podjęto wyzwanie i zaadaptowano jarzma i tarcze z wersji 2,5 TDi. Większe tarcze w połączeniu z oryginalnymi większymi klockami spisywały się znacznie lepiej i nie były tak podatne na przegrzewanie, a dodatkowo jeszcze wymieniono płyn na jeszcze wydajniejszy Motul RBF 600.
    Krzysiek zdecydował się jeszcze lekko poprawić auto od strony wizualnej. Najtrudniejszą modyfikacja była przeróbka lamp. Biksenonowe reflektory rozklejono i pomalowano wewnątrz na czarno. Przy okazji modyfikacji założono żarniki o temperaturze 6000K. Wbrew pozorom przerobić przednie lampy Passata nie jest łatwo i wymagana była pomoc osoby zajmującej się profesjonalnie spawaniem plastyku. Zapewniło to jednak trwałość i estetykę wykonania. Z samochodu pozbyto się oznaczeń. Napis TDi został wymieniony na cały czerwony, a znaczek VW na klapie pomalowano na czarno. Jedynym kontrastującym elementem są chromowane listwy wokół bocznych szyb oraz dokupione przez Krzyśka listwy z modelu highline na drzwi i zderzaki. Podobnie jak Andrzej podkreślił tym dostojność VW. Jak widać wiele razy przewija nam się ty słowo "czarno" i "ciemny". Większość elementów jest utrzymana w takim właśnie klimacie. Tworzy to wizerunek prawdziwego "Lorda Dark Vader'a".
    Mimo, że auto prowadziło się dobrze na szerokich oponach podjęto próbę poprawy właściwości trakcyjnych. Na tylnej osi pojawiły się dystanse H&R 15mm na stronę, a na przedniej po 15mm. Po tym zabiegu auto zaczęło jeździć jak po szynach. Dla jeszcze lepszej przyczepności zmieniono zawieszenie z KW na twardsze gwintowane tej samej marki co dystanse. Zwiększenie sztywności pozwoliło jeszcze niżej "położyć" Passata, a jak wiadomo w świecie "german stylu" każdy milimetr jest na wagę złota.
    Na koniec podjęto próbę jeszcze lekkiego wzmocnienia jednostki napędowej. Wycięto tłumik środkowy i katalizator, co odetkało lekko układ wydechowy, a samochód stał się bardziej elastyczny. Ciekawszą zamianą była wymiana turbiny na "hybrydę" złożoną z turbin od 1.9 TDi 150KM - wirnik strony ciepłej, natomiast strona zimna pochodzi od 2.5 TDi. W tej specyfikacji samochód jeździ do chwili obecnej, i na razie właściciel nie miał niestety czasu zestroić programu sterującego pod nową turbinę, a to zapewne doda jeszcze kilka koni mechanicznych.
    VW Krzyśka to kolejny przykład delikatnej stylizacji i dbałości o detale. Pokazuje on także, że tak dostojny samochód jak VW Passat może zostać nieco zmodyfikowany i poprawiony. Polepszy to samopoczucie kierowcy i lekko odróżni auto od pozostałych poruszających się po naszych dziurawych drogach. Krzysiek przymierza się do jeszcze kilku delikatnych modyfikacji. O jego przywiązaniu do szczegółów może świadczyć ostatni zakup - lampka wnętrza z Passata W8.

Podsumowanie:
    Ktoś kiedyś mi powiedział, że aut z półki z jakiej pochodzą nasi bohaterowie nie powinno się modyfikować bo jedynie można je popsuć i jak to ujął "zwieśniaczyć". Myślę, że ta i inna osoba po przeczytaniu tego artykułu i przyjrzeniu się obu limuzynom zmieni swoje podejście. Jak widać i taki samochód jak Passat można rozsądnie zmodyfikować. Specjalnie użyłem tego stwierdzenia, bo główną rolę odgrywał tu zdrowy rozsądek. Zmiany powinny być wyważone i dokładnie przemyślane. W tym segmencie nie ma mowy o nakładkach progów czy siatce w zderzaku. Nawet zbyt ordynarna końcówka wydechu mogłaby zepsuć cały efekt. Chłopaki podeszli do sprawy wzorowo, a ich Passaty powinny dać przykład dla tych, którzy chcą "ugryźć ten temat". Andrzejowi i Krzyśkowi gratulujemy wyczucia i smaku.

Text: Łukasz MAPET Janecki
Foto: Mikołaj Urbański
Volkswagen TRENDS

www.trends.com.pl